Wygraliśmy sprawę przed sądem w Drammen przeciwko spółce – norweskiemu deweloperowi, ale przy egzekucji roszczenia przez komornika nie poszło tak, jakbyśmy sobie sami tego życzyli. Wyjścia w takiej sytuacji są jednak jeszcze co najmniej dwa: porozumienie po wydaniu wyroku (redukcja roszczenia, harmonogram spłat, itp.) albo uruchomienie działań przeciwko zarządowi niewypłacalnej spółki.

Dopóki kwota zasądzonego roszczenie nie trafia na konto klienta, to nie wychodzimy z ofensywy i oceniamy, czy jest podstawa do tego, aby za zobowiazania spółki kapitałowej (zwykle w Norwegii „AS”) odpowiadali członkowie zarządu. Warunkiem uznania przez sąd, że zarząd ponosi odpowiedzialność za zobowiązania społki jest umyślne działanie zarządu na szkodę spółki lub rażące niedbalstwo przy wykonywaniu funkcji członka zarządu. Sprawy przeciwko zarządowi niewypłacalnych spólek kapitałowych są wprawdzie dość trudne i wymagające, ale dopięcie swego nie jest nieosiągalne. 

Alternatywnie do działań przeciwko zarządowi spółki, i to w zasadzie na każdym etapie sprawy, warte rozważenia jest porozuminie z dłużnikiem. Ugoda z dłużnikiem może być zawarta w każdym czasie, tj. tak przed jak i po wydaniu wyroku – wierzyciel godzi się wówczas zwykle na pewien kompromis w postaci np. wypracowania harmonogramu spłaty roszczenia przez dłużnika albo na redukcję roszczenia.

Ugoda, choćby na połowę roszczenia, niekiedy bywa lepszym rozwiązaniem niż wyrok i wygrana „na papierze”. Nie ma w tym zakresie jednak żadnej reguły – tak długo jak „piłka jest w grze”, tzn. gdy nie mamy jeszcze wyroku, ważne jest, by dobrze ocenić, czy celowe jest się dogadywać, czy też w danym przypadku w ogóle nie warto iść na ustępstwa. W tym celu należy uwzględnić wiele czynników, jakie będą miały wpływ na to, czy ewentualny wyrok będzie wykonany – podstawowymi czynnikami są m.in. to, jak duża kwota jest dochodzona, jaka jest sytuacja finansowa dłużnika, czy mimo iż dłużnik jest na granicy upadłości, to czy ma wystarczający cash flow, itp.

Sprawiedliwość w przypadku ugody nie ma znaczenia, bo sprawiedliwością i prawdą nie da się utrzymać rodziny względnie pracowników i zapłacić rachunków. Negocjując warunki ugody znacznie ma to, jakie są realne, odczuwalne korzyści dla tego, w imieniu którego działamy.

Jako kancelaria chcemy łamać schematy i nie patrzeć na sprawy kwadratowo, choć z niejednej strony słyszymy „nie da się”. Naszym zdaniem nierzadko „da się”, bo spółka AS nie daje 100 % zabezpieczenia, a jak nie jest aktualne podjęcie działań przeciwko zarządowi, to rozważamy negocjowanie ustaleń z wyroku. Nasze nastawienie wynika stąd, jak sami definiujemy wygraną – wygrana dla nas to niekiedy ugoda np. na 50 % roszczenia, a nie jest wygraną wyrok na 100 % roszczenia, którego komornik nie jest w stanie wyegzekwować. Wyjścia zwykle są, bo za każdą spółką, choćby wydmuszką, jest zawsze jakiś człowiek.

Adv. Tomasz Nierzwicki